wtorek, października 01, 2013

Przyzwyczajenia.

3 miesiace. Dlugi czas. Mozna zdarzyc sie przyzwyczaic. Do miejsc. Do ludzi. No wlasnie. Przez ostatni dobry miesiac staralam sie wyzbyc i jakby wymazac miejsce zwane G. Robilam to po to zeby rozstanie bylo jak najmniej obciazajace i bolace. I teraz, kiedy siedze juz w K. zdaje sobie po namysle sprawe, ze zal mi i teskno nie za miejscem. Niczego tam nie zostawilam. Za czym mi teskno? Za osoba. Za B. rzecz jasna. Smutno mi, ze on jest tam, a ja tu. Sytuacja paradoskalna: choc jestesmy oddzieleni od siebie 120km to moze byc bardziej "dostepny" i blizej niz gdybysmy obydwoje byli w G. Bo przeciez bedac blisko geograficznie mozna szybciej sie soba znudzic (zwlaszcza jesli ma sie cale dnie dostepne dla siebie) w konsekwencji unikac sie czyli jakby udawac, ze jest sie gdzies indziej niz naprawde. Bedac daleko geograficznie bedziemy bardziej za soba tesknic a wiec mozemy czesciej sie kontaktowac i poprzez to bardziej sie do siebie zblizyc. Taki paradoks, ktory juz po malu sie spelnia. Zastanawia mnie tez czy w ogole spodoba mi sie w pracy i czy przedluza mi umowe. Moze byc tak, ze to wlasnie jakies obiektywne, nie zwiazane z emocjami okolicznosci doprowadza do mojego powrotu do G. no i do B. oczywiscie :)
Inna rzecz, ze to ja sama sobie wybralam to miejsce i taka prace. Bylam (wciaz jestem) przekonana, ze w G. nie znalazlabym niczego podobnego ani na porownywalnym, hmm, poziomie. Nie chodzi mi o wywyzszanie sie czy jakas daremna lepszosc, ale o to, ze wydaje mi sie, ze rynek pracy w G. po prostu nie zaoferowalby mi na tyle dogodnych warunkow jakie bede miala tu. Momentami zastanawiam sie czy moje myslenie jest dobre. Moze wcale nie tak trudno byloby znalezc dobra prace w G. i to tylko moje wymysly. Ta mysl sprawia, ze smutno mi bo wiaze sie z tym swiadomosc, ze moglabym wtedy byc blizej B. Moze faktycznie jest jak mysle czyli sytuacja na rynku pracy w G. jak i innych miastach nie jest optymistyczna i zlapalam tzw. dobra prace. Ponadto nie moge zapominac o tym, ze chcialam i naprawde sie na to cieszylam, ze bede sie wyprowadzac z domu. Bo i bede niezalezna i wieksze szanse na wspolne mieszkanie z B. i nie bedzie zycia wg zasad matki. Mowiac o kwestiach psychologicznych i zwiazanych z nastawieniem chce napisac tez, ze potrzeba mi i wymagane jest abym sie dobrze zaaklimatyzowala tutaj. To oznacza, ze bede czerpac z malych radosci, wykonywac swoja prace dobrze. To w zamian zapewni mi niezauwazone mijanie czasu i dobre samopoczucie. To z kolei przelozy sie na czestsze wizyty w G. u B. :) To wlasnie teraz jest czas

Free Hit Counters