Proza.
Beniamin Benek S. w mieście G., na osiedlu S., mieszkania swojego ulubionego numeru żył. Chlopcy. Faceci. Niezglebiony temat. Lubil dobrze zjesc, szkoda tylko, ze nigdy nie chcialo mu sie gotowac. Nie starczalo checi ni funduszu. Lepiej masno, a tusto. Byle duzo, mawial. Dlaczego pisarze sa samotni? Miela, miela myslami, zakazanym dzisiaj kontentem, ale nikt ich nie chce sluchac. Wiec miela tak dalej az do momentu kiedy wyrasta ciasto prozy (zycia) i wypiek tafia do ciastkarnianych ksiegarn. Potem tworcy ci staja sie slawni, zyskuja tzw. i szeroko rozumianych przyjaciol (bardziej, ma sie rozumiec, inni lgna do nich nizli na odwrot), wywnetrzniaja sie im i... przestaja miec o czym pisac. Taka moja teoria.
Taka i teraz ochota. Po polsku. Po prawie dwu letnim detoksie glowa oczyscila sie z nalecialosci obco-jakichkolwiek-jezycznych (i niech mi ktos powie, ze jezyk nie wplywa na mentalnosc i materialnosc). Pewnie tak teraz tylko gadam. Pewnie za juz-niedlugo bedzie powtorka z rozrywki albo i gorzej. Nie zapominam jednak o przecinkach polskich. Nie zapominam (byc moze-najprawdopodobniej) o skladni angielskiej (jako rzecze moj promotor). Kiedy to sie wypleni?
Nie lubie widoku walizek o ile nie swiadcza o moim z B. wyjezdzie dokads. Mam plan B. Nie klasy B, jednakze.
Wywnetrznianie, wynaturzanie sie w ok(j)-czystym. Bardziej dosadne czy dosadniejsze? Hi, mah namae ist M. n ić har en blog which none of u will ever have the abilitu to read or scan even. My hobby is to mourn. I hope we can work together well. Thank u for the audition and you courtesy plus your attention (special promo, rlly appreciats that).
B. lubil wchodzic i wy- z dziewczynami i chlopakami. Choc to pierwsze towarzystwo powinno zmienic liczbe na pojedyncza, nie zmienia to jego preferencji tak seksualnych jak i towarzyskich. Lubil pobajerowac. Poblant- i przyblantowac. Napic sie tez lubil. Chyba nie lubil nudy, ale co ja tam filo (trwaj chwilo) wiem. Lubil smieszne, acz wazne by swieze dziewczynki, malo znosne drinki. To zewnetrze. A co w srodku, na pojszczodku? Tego nie wiem. Nikt nie-. Wiecie, ze moze nawet on nie-? I jak tu zyc. Cos jest (bylo) w blokowiskach, w przetartych z mozolem i upartoscia obywatela robotnika aspiranta do klasy sredniej sciezkach. Zamysl architekta krajobrazu nie podolal (nie chcial, nie trudzil sie by) zglebieniu sciezek warstwy zapewne nizszej od siebie. Ludzie jak zwierzeta. Ludzie TO zwierzeta. Kto obstawia przeciwny zaklad ten wyjatkowo zraniony spolecznie. Przezieraja ciagoty wyzszosci.
Blokowiska. Te zawiazywane gremia. To wkupywanie sie w nowe towarzystwo. To podziwianie ladnych, gietkich i (co najwazniejsza cnota!) swiezych sasiadek. Picie piwka na lawkach. Zyskiwanie respektu bo ja znam, prosze ja ciebie, swoje prawa. Takie to prawa, ze znam prawo do geby otwarcia i moznosci powiedzenia co mi wyziew do geby przywieje. O reszte nie pytaj. Nie wnikaj. Bo w ryj. Swoje prawa znam. Nie tykaj.
Przeskakiwanie przez ploty zabronionych obszarow i granic. Stadnosc. Jestesmy jedna rodzina, my chlopaki, ale do mamy i tak sie lubie przytulic. To z wami najbardziej chce czas spedzac gdy w domu juz nie udupie. Bo stara wkurwia i jeczy nad lbem. Do pracy jednak nie chce sie i lepsze takie (jednorazowe) wyjscie (na lawke plus piwko w special promo) od stalosci charowy mimo, ze moglyby sie pojawic wowczas nowe airmaxy w szafie, ktory to mebel we wlasnym "m". A jak sie najebie (grosz do grosza oto nasz hymn powszedni osiedlowa zaspiewka!) to i stata ze strachu geby juz wybierze nie otwierac chocby z ledwoscia oddychac miala. Taki wybor. Your life, your choice. Ale ktoby tam wybieral jak nawet tego sie nie chce. Wolnosc! Precz od wolnosci wlasnej, zdziry jebane, w urzedach i po panstwowych posadach porozsierdzane! Znam swoje prawa, suko! O swoje trzeba walczyc. Szkoda, ze z pozycji kanapy. Do szkla kolorowego czy napelnionego drzec sie potrafi kazdy. Tozto w zaciszu domu wlasnego, wlosci swoich. A ja prawo do wolnosci mam. I znam swoje prawa. Suko.


0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home