piątek, października 18, 2013

Nobember has come.

And soon will people be visiting them graveyards. Lighting candles, tidying up. It is and will so then be autumn and the leaves be falling. Hopefully, with no rain or dreary weather attached. Although I dont know if I'll be going home for All Saint's as yet, the memory of past events persists. Luckily enough, can I immerse in them on literally any occassion I wish to, regardless of the space and time.

czwartek, października 17, 2013

Decisionz.

Miedzy mlotem a kowadlem. Nie wiem w jakim jezyku pisac by pozostac niedostrzezona przez wszelkie systemy detekcji raportujace w mojej korpo. Nie to zeby mi bylo tam zle. Wrecz przeciwnie. To kwestia przywykniecia do i wczesniej wyrobienia sobie pewnych nowych nawykow corpo bitch-like.
Juz od paru dni, o ile nie od tygodnia, mam ochote zwyczajnie zasiasc wieczorem przed ekranem i ogladac sex czy inne tego pokroju. Z kazdym dniem bedzie lepiej. Z kazdym nowym dniem bedzie mi przybywwc nowych praktyk i bede sobie lepiej radzic. To kwestia czasu. Dobrze, ze jest wystarczajaco wczesnie zeby nauczyc sie czegos nowego. Bedac zbyt starym trudniej jest przyznawwc sie i znosic porazki czy tez po prostu zaakceptowac fakt, ze uczenie to proces rozciagniety w czasie i nie dzieje sie natychmiast. Juz mam tego zaczatki,.ale.probuje z nimi sie scierac.

niedziela, października 13, 2013

Travel.

To byly dwa sloneczne dni. Skalpel gral dwie plyty. Bylismy we dwoje i bylo podwojnie fajnie. Jego obecnosc, moja obecnosc. Moja praca, jego praca. Za krotko. Jednak nie odczuwalismy tego az tak dosadnie. Moze przez poczatkowe zachlysniecie sie etatami. Nowoscia. Innoscia. Jeszcze nie przeszkadzaja nam odleglosci dzielace (nas). Jeszcze nie doskwiera nuda. Nie dosiegnela rutyna zatrudnienia. Kiedy nastapi kryzys (praca)? Kiedy nastapi kryzys (zwazek)? Niech nie zmyli forma podanego przekazu; moze wcale nie nastapic.
Preferuje droge z jalowcowej na sikornik niz trase pl.piastow - agh. Nie chodzi o jakosc nawierzchni. Ludzie. To inna sprawa. Nie sa tacy najgorsi. Everything happens in yo mind. U may traverse w/o movin yo finger a single inch. U may transform yo attitude n so alternate the relations n environment round u. Btw. i am asked to write a lil something on the subject of mahself...

wtorek, października 01, 2013

Przyzwyczajenia.

3 miesiace. Dlugi czas. Mozna zdarzyc sie przyzwyczaic. Do miejsc. Do ludzi. No wlasnie. Przez ostatni dobry miesiac staralam sie wyzbyc i jakby wymazac miejsce zwane G. Robilam to po to zeby rozstanie bylo jak najmniej obciazajace i bolace. I teraz, kiedy siedze juz w K. zdaje sobie po namysle sprawe, ze zal mi i teskno nie za miejscem. Niczego tam nie zostawilam. Za czym mi teskno? Za osoba. Za B. rzecz jasna. Smutno mi, ze on jest tam, a ja tu. Sytuacja paradoskalna: choc jestesmy oddzieleni od siebie 120km to moze byc bardziej "dostepny" i blizej niz gdybysmy obydwoje byli w G. Bo przeciez bedac blisko geograficznie mozna szybciej sie soba znudzic (zwlaszcza jesli ma sie cale dnie dostepne dla siebie) w konsekwencji unikac sie czyli jakby udawac, ze jest sie gdzies indziej niz naprawde. Bedac daleko geograficznie bedziemy bardziej za soba tesknic a wiec mozemy czesciej sie kontaktowac i poprzez to bardziej sie do siebie zblizyc. Taki paradoks, ktory juz po malu sie spelnia. Zastanawia mnie tez czy w ogole spodoba mi sie w pracy i czy przedluza mi umowe. Moze byc tak, ze to wlasnie jakies obiektywne, nie zwiazane z emocjami okolicznosci doprowadza do mojego powrotu do G. no i do B. oczywiscie :)
Inna rzecz, ze to ja sama sobie wybralam to miejsce i taka prace. Bylam (wciaz jestem) przekonana, ze w G. nie znalazlabym niczego podobnego ani na porownywalnym, hmm, poziomie. Nie chodzi mi o wywyzszanie sie czy jakas daremna lepszosc, ale o to, ze wydaje mi sie, ze rynek pracy w G. po prostu nie zaoferowalby mi na tyle dogodnych warunkow jakie bede miala tu. Momentami zastanawiam sie czy moje myslenie jest dobre. Moze wcale nie tak trudno byloby znalezc dobra prace w G. i to tylko moje wymysly. Ta mysl sprawia, ze smutno mi bo wiaze sie z tym swiadomosc, ze moglabym wtedy byc blizej B. Moze faktycznie jest jak mysle czyli sytuacja na rynku pracy w G. jak i innych miastach nie jest optymistyczna i zlapalam tzw. dobra prace. Ponadto nie moge zapominac o tym, ze chcialam i naprawde sie na to cieszylam, ze bede sie wyprowadzac z domu. Bo i bede niezalezna i wieksze szanse na wspolne mieszkanie z B. i nie bedzie zycia wg zasad matki. Mowiac o kwestiach psychologicznych i zwiazanych z nastawieniem chce napisac tez, ze potrzeba mi i wymagane jest abym sie dobrze zaaklimatyzowala tutaj. To oznacza, ze bede czerpac z malych radosci, wykonywac swoja prace dobrze. To w zamian zapewni mi niezauwazone mijanie czasu i dobre samopoczucie. To z kolei przelozy sie na czestsze wizyty w G. u B. :) To wlasnie teraz jest czas

Free Hit Counters